środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 10

 Lily weszła do mojego pokoju i spojrzała na mnie wzrokiem, którego nie potrafiłem rozszyfrować, potem usiadła obok mnie na łóżku.
- Nie wiem co o tym myśleć Harry. - powiedziała po chwili uparcie wpatrując się w ścianę.
- O czym Lily ? - zapytałem niepewnie
- O tym co się dzieje. Harry, nie zrozum mnie źle, nie mówię, że mu wierzę, ale... to mnie zabolało, chociaż może się to okazać kłamstwem, to i tak zabolało. - powiedziała
- Ale o czym ty mówisz ? - zapytałem skołowany. Nic nie rozumiałem.
- Tony powiedział, że założyliście się o mnie. - powiedziała, a ja zamarłem.
 Jak on mógł ?! Nie wierzyłem w to co słyszałem. Anthony Martinez sam nie wie w co się pakuje rozpoczynając walkę. Jak mógł jej nagadać, że się założyliśmy. Nie byłem zdolny do żadnego ruchu, co Lily zapewne odebrała jako potwierdzenie i wyszła obdarzając mnie tylko smutnym spojrzeniem.
 Byłem wściekły na siebie, że nie zareagowałem, że nie zaprzeczyłem, ale w tamtym momencie nie byłem zdolny do niczego. Po chwili zrozumiałem co muszę zrobić, zerwałem się z łóżka i pognałem do pokoju Lily, gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem ją. Siedziała na parapecie, nie odwróciła się. Po jej policzku spłynęła łza.
- Wiesz co Leo ? Tony mówił prawdę. A wiesz co jest najgorsze, że ja chyba serio go kocham, te loczki, zielone oczy, dołeczki w policzkach... Co mam zrobić Leo ? - dopiero teraz się odwróciła i zamarła. Wpatrywałem się w nią gotowy na wszystko.
- Co ty tu robisz ? Myślałam, że to Leo. - powiedziała cicho znów odwracając głowę do okna.
- Lily... On kłamał. Rozumiesz, kłamał. Nigdy nie założyłbym się o ciebie, o żadną dziewczynę. Lily, kocham cię jak nikogo innego i dałbym wszystko, żeby być z tobą. - powiedziałem.
- Harry... - zaczęła
- Wiem, że możesz mi nie wierzyć, ale ja mówię prawdę. Na nikim innym nie zależało mi tak jak na tobie wiesz ? - przerwałem jej.
- Hazz... - zaczęła ponownie zeskakując z parapetu i stając przede mną.
- Proszę cię, musisz mi uwierzyć. - jęknąłem.
- Dasz mi wreszcie skończyć ? - zapytała zła, przygryzłem wargę i kiwnąłem głową.
- To co powiedziałeś... To bardzo miłe. Też mi na tobie zależy. To czy cię kocham, nie wiem do końca, ale zależy mi na tobie. Nie wiem tylko, czy mogę ci zaufać Harry. - powiedziała
- Zrobię wszystko, żebyś mi zaufała. - powiedziałem delikatnie chwytając jej drobną dłoń w swoją i splatając nasze palce. Nie zabrała jej, wręcz przeciwnie, wtuliła się we mnie, a ja z uśmiechem pocałowałem ją w czubek głowy.
- Bądź. To wystarczy. - wyszeptała i chociaż jej głos tłumiła moja koszulka doskonale ją zrozumiałem.
- Czy to miało jakieś drugie dno ? - usłyszałem głos Leo. Lily oderwała się ode mnie i spojrzała na brata.
- Musimy pogadać. - powiedziała do niego, a on się uśmiechnął i poszedł gdzieś, a po chwili wrócił z poduszką, którą ułożył na łóżku dziewczyny.
- To ja pójdę do siebie. Dobranoc. - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek, a potem wyszedłem.
 Rano obudziłem się i zszedłem do kuchni, nie było nikogo, więc musieli jeszcze spać. Miałem więc okazję, żeby wykazać się w kuchni. Zrobiłem naleśniki, ustawiłem wszystko na stole i postanowiłem ich obudzić. Już miałem wchodzić na schody, gdy zadzwonił mój telefon. Odebrałem i usiadłem w salonie na kanapie
- Hej Harry. - odezwał się Zayn
- Cześć. - przywitałem się.
- Co słychać ? - zapytał
- Właśnie miałem jeść śniadanie. - powiedziałem
- Ahhh... Różnica czasu. - zaśmiał się
- Coś chciałeś ? - zapytałem
- Właściwie, to dowiedzieć się co u ciebie. - odpowiedział.
- Spędzam miło czas z przyjaciółmi. - odpowiedziałem mimowolnie się uśmiechając.
- Mam nadzieję, że okazali się lepsi niż my. - westchnął.
- Są wspaniali. - odpowiedziałem.
- Zadzwonię jeszcze. Trzymaj się Harry i pozdrów ich. - powiedział i się rozłączył. Westchnąłem i schowałem twarz w dłoniach, ale poczułem czyjąś dłoń na ramieniu.
- Chcesz pogadać Hazz ? - zapytała Lily cicho.
- Najpierw zjesz śniadanie. - powiedziałem, dziewczyna uśmiechnęła się i poszła do kuchni, a za nią Leo i ja.
 Zjedliśmy dość szybko, a potem dołączyli do nas Mike, Carmen i Ally. Dziewczyny usiadły pod drzewem i zaczęły plotkować i śmiać się, a my zajęliśmy się rozmową o sam nie wiem czym, gadaliśmy o wszystkim, począwszy od ulubionych filmów, przez ulubione modele samochodów, a skończywszy na wpadkach z całego życia.
 Właśnie takich osób jak oni brakowało w moim życiu, to oni nadają mu innych barw. Wiem, że mogę im powiedzieć wszystko, a oni tego nie rozpowiedzą. Wiem, że mogę im ufać.
 Nagle ktoś zapukał. Leo poszedł otworzyć, ale dość długo nie wracał, więc Mike postanowił to sprawdzić, ja w tym czasie poszedłem do dziewczyn, trochę podsłuchać.
- To jesteście razem czy nie ? Bo szczerze, to się zgubiłam. - usłyszałem głos Ally.
- No nie. Znaczy... Nie, chyba nie. - odpowiedziała Lily,
- O czym plotkujecie ? - zapytałem podchodząc.
- O tobie. - powiedziała Carmen.
- O mnie ? A co tam ciekawego ? - zapytałem zaciekawiony.
- A wiesz... Wypytujemy Lily o pikantne szczegóły i jak na tę chwilę wiemy tylko, że świetnie całujesz. - powiedziała Ally, mimowolnie się uśmiechnąłem i spojrzałem na Lily, która zarumieniła się słodko.
- Ally ! - syknęła, ale blondynka tylko się roześmiała.
- No co ? - zapytała niewinnie dziewczyna Leo
- Bo powiem wszystkim, że boisz się... - zaczęła Lily, ale przerwał jej głośny sprzeciw blondynki, która zatkała jej usta dłonią.
- Nie mów. - powiedziała, co ja i Carmen skomentowaliśmy śmiechem.
 Długo rozmawiałem jeszcze z dziewczynami, co chwilę któraś mówiła jakąś rzecz, która powodowała rumieńce u drugiej.
- Przeszkadzamy ? - usłyszałem głos Leo. Wszyscy się odwróciliśmy i zamarłem. Leo stał sobie grzecznie, a obok niego Mike, trochę poturbowany.
- Mike ! - zawołały dziewczyny i podbiegły do niego. Nie chciałem się pchać do nich, więc odciągnąłem Leo kawałek dalej.
- Co mu się stało ? - zapytałem
- To trochę głupio wyszło... - powiedział drapiąc się po karku.
- Mów. - powiedziałem ciekawy.
- Przyszedł Tony no i chciał gadać z Lily, ale mu nie pozwoliłem i wtedy trochę się zdenerwował, zaczęliśmy rozmawiać no i potem pojawił się Mike. Tony nazwał mnie szmaciarzem, a ja go popchnąłem, potem zaczęliśmy się przepychać i Mike chciał nas rozdzielić, a skończyło się na tym, że dostał łokciem w brzuch ode mnie, pięścią w twarz od Tony'ego i jeszcze go popchnęliśmy i sturlał się z górki. - powiedział Leo, a ja parsknąłem śmiechem. Biedny Mike.
- Ty się nie śmiej, jak się tak z niej turlał, to momentalnie rzuciłem się za nim i przez przypadek kopnąłem w nieduży kamień i on poleciał za Mike'em i biedny chłopak dostał jeszcze w plecy. - dodał.
- Mike... Współczuję. - powiedziałem.
- Taaa... A chciałem tylko pomóc. - zaśmiał się poszkodowany chłopak.
- Idę na deskę. Idziecie ? - Leo spojrzał na nas.
- Ja lepiej zabiorę tą ofiarę do domu. - powiedziała Carmen, a Mike obrzucił ją wściekłym spojrzeniem.
- Weź Ally i idź. - powiedziałem, wszyscy spojrzeli na mnie uważnie.
- No idź. - powiedziałem z uśmiechem.
- A ja ? - zapytała Lily, spojrzałem na nią z lekkim uśmiechem.
- A ty zostajesz ze mną. Musimy pogadać. - powiedziałem.
- Tylko grzecznie mi tu. - powiedział Leo i wszyscy wyszli.
 Pociągnąłem Lily za rękę pod drzewo, gdzie siedzieliśmy wcześniej i usiadłem, a ona obok mnie.
- To o czym chciałeś rozmawiać? - zapytała
- O mnie, o tobie, o nas Lily. - powiedziałem.
- Mów dalej. - zachęciła mnie.
- Wczoraj powiedziałaś, że ci na mnie zależy. Lily, bo ja dużo o tym myślałem i to nie daje mi spokoju. Powiedz mi na czym stoję, bo sam już nie wiem. - wyrzuciłem z siebie, ona przygryzła wargę i nic nie mówiła, cierpliwie czekałem. Odezwała się dopiero po kilku minutach.
- Zależy mi na tobie. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale ufam ci i cholera Harry... Jesteś dla mnie cholernie ważny. - powiedziała, a ja lekko się uśmiechnąłem.
- A gdybyś miała wybrać ? - zapytałem
- Między kim ? - spytała
- Mną, a Tony'm. - powiedziałem
- Nie wymawiaj przy mnie imienia tego kłamcy i idioty. - powiedziała.
- Czyli... - spojrzałem na nią niepewnie.
- Czy ty chcesz, żebym teraz powiedziała, że jesteś najwspanialszym chłopakiem jakiego znam i że jesteś bezkonkurencyjny ? - zapytała unosząc brew.
- Nie miałbym nic przeciwko, gdybyś dodała jeszcze, że jestem niesamowicie seksowny i nie możesz beze mnie żyć. - zaśmiałem się.
- Nie pochlebiaj sobie Styles. - powiedziała i uderzyła mnie lekko w ramię. Zaśmiałem się i objąłem ją ramieniem przyciągając do siebie.
- To skoro... Zależy ci na mnie, to może spróbujemy... No wiesz... - mruknąłem.
- Czy to był nieśmiały Harry Styles ? O mamo ! Ty jednak nie zawsze jesteś taki pewny siebie. - zaśmiała się. - Tak Harry. Możemy spróbować. - dodała, a ja spojrzałem na nią niedowierzając.
- Możesz powtórzyć ? - zapytałem, a ona się zaśmiała i pocałowała mnie.
 Odwzajemniłem jej pocałunek i przyciągnąłem ją jeszcze bliżej, a ona wplotła swoje palce w moje loki. Nie miałem najmniejszej ochoty przerywać pocałunku, który był inny niż poprzednie, ten był wyjątkowy. Pierwszy pocałunek z moją dziewczyną. Jak to pięknie brzmi...
 Gdy Lily odsunęła się delikatnie szeroko się do niej uśmiechnąłem, co odwzajemniła.
- Co stało się rano ? - zapytała. Wiedziałem, że zada mi to pytanie, ale co miałem jej odpowiedzieć...
- Wiesz... Dzwonił do mnie Zayn... On chyba serio chce, żeby między nami się polepszyło. - powiedziałem.
- A ty chcesz ? - zapytała
- Nie wiem właśnie. Wiesz... dużo zastanawiałem się nad tym, czy nie odejść z zespołu, ale zawsze kończy się na tym, że sam nie wiem. Mimo tego jacy wredni dla mnie byli to nadal tworzymy zespół i wiesz co ? Boję się, że zawiodę fanów, rodzinę, że zawiodę wszystkich, na których mi zależy. - powiedziałem. Usiadła między moimi nogami i oparła się o mój tors, a ja objąłem ją w pasie.
- Nie będę cię do niczego namawiała. Musisz sam zdecydować, to jest zapewne jedna z najtrudniejszych decyzji w twoim życiu Hazz. - powiedziała
- Taaak. Wiem. - westchnąłem. Między nami zapanowała cisza, każde pogrążyło się w swoich rozmyślaniach.
 Zostały mi jeszcze 3 tygodnie, niecałe 3 tygodnie i wrócę do Londynu, a co wtedy ?
- Lily... - zacząłem niepewnie.
- Hmm ? - mruknęła.
- Co potem ? - zapytałem.
- W sensie ? - podniosła się lekko i odwróciła, żeby spojrzeć mi w oczy.
- Co potem ? Co będzie, gdy wrócę do Londynu ? Lily... Może jak Leo będzie tam jechał z Ally to... - zacząłem, ale przerwała mi.
- Nie wiem Harry. Muszę to przemyśleć. Wiesz, że nie łatwo mi tam wracać. - westchnęła spuszczając wzrok.
- Wiem skarbie. Masz czas. - powiedziałem do niej i splotłem nasze palce.
- Jutro przyjedzie nasza kuzynka Dionne. Tylko jedna rada, nie mów do niej pełnym imieniem, woli Di, albo Doni. - powiedziała
- Jasne. - uśmiechnąłem się do niej.
- Muszę pogadać z Tony'm. - westchnęła.
- Nie. Nie Lily. On może ci coś zrobić. - powiedziałem zły na samą myśl, że mógłby rozmawiać z nią sam na sam.
- Daj spokój. Nic mi nie zrobi. - powiedziała
- Pójdę tam z tobą. - powiedziałem poważnie, a ona westchnęła zrezygnowana.
- Dobra... Ale to potem. - mruknęła.


_______________________
Oto rozdział 10 :)
Połączyłam wam Hazzę i Lily :)
Cieszycie się ?
Mam nadzieję, że wam się podoba :D
Chyba będę chora, bo boli mnie głowa i mam kaszel, ale nawiedziła mnie wena i oto rozdział :D

Pytanka do was :D
1. Co myślicie o zachowaniu Tony'ego względem Leo ?
2. Czy Tony odpuści sobie Lily ?
3. Czy Harry i Zayn jeszcze będą przyjaciółmi ?
4. Czy Dionne namiesza w życiu bohaterów ?
5. Komu zawróci w głowie Doni ? (Dominiko nie odpowiadaj, bo wiesz xD )

Dzięki za komentarze :D

CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)

Kocham was ♥

Mwahh ♥